Więcej o
biografia
Być może planowałam przeczytać książkę Stefana Zweiga, ale niczego nie żałuję.
1938, niemiecki Śląsk. Rodzina Redlichów, niemieckich Żydów, już wie, że nie ma szans, żeby prowadzić takie życie, jak do tej pory. Pierwszy ucieka Martin, przez Włochy do Kenii, potem planuje sprowadzenie reszty rodziny, mimo że na miejscu wcale nie jest łatwo. Nie ma wiele oszczędności, jego dyplom adwokata nie jest nic wart, z języków zna nieprzydatny niemiecki. Zaczepia się przez znajomości na farmie, na początku w ogóle bez zapłaty, tylko za dach nad głową. Mimo to udaje mu się sprowadzić żonę i córkę, ale nie udaje się wywieźć reszty rodziny, mimo wysiłków. To kładzie się cieniem na życiu Redlichów - stracili wszystko i stali się bloody refugees, a narodowość niemiecka dodatkowo dokłada odium podejrzenia, bo skąd wiadomo, że nie staną po stronie nazistów. Do tego dochodzi bieda, poczucie wyobcowania i świadomość, że oni i tak nie powinni narzekać, bo ci, co pozostali, nie mieli szans z trybami historii. Finał jest słodko-gorzki, kiedy wojna się kończy, Redlichowie mogliby wrócić, ale nie mają do czego - Głubczyce są aktualnie w Polsce, a Niemcy - bez względu na afiliacje polityczne - nie są już mile widziani.
Ale to też opowieść o Afryce oczami nieprzygotowanych na nią Europejczyków, z pewną idealizacją pomocnych czarnych, którzy odnajdują sens życia w pomaganiu białym bwana i memsahib. Narratorką częściowo jest dorastająca Regina Redlich, która została wyrwana z dotychczasowego życia jako dziecko, więc z jednej strony jest najbardziej otwarta na inną kulturę, z drugiej najgorzej znosi niespodziewaną zmianę, kiedy musi się pożegnać z kolejną rzeczą, którą znała i z kolejnymi ludźmi, których pokochała. Ale i dorośli sobie nie radzą ze zmianą - Jettel Redlich, wcześniej pożądana panna w sferach, żona adwokata, pakuje jedwabną suknię do Afryki, gdzie boleśnie odczuwa samotność i brak okazji, co początkowo wydaje się dość małostkowe, ale tak u niej emituje się tęsknota za światem, który odszedł. Jej czas w Kenii, mimo że bezpieczny, nie jest relaksem, raczej - jak to określał ich opiekun, Owuor - trudnym safari, jednym z wielu.
#139
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek października 19, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, biografia, panie
- Skomentuj
Ostatni tom z cyklu, jak tytuł wskazuje - migawki z letnich dni są przerywane pamiętnikiem autora, który większość czasu spędza na rozwożeniu czwórki dzieci, bo jak się mieszka na wsi, gdzie nic nie ma, to się robi za szofera. Z pamiętnika można zaobserwować rozpad związku z Lindą, chociaż ta część historii jest dość enigmatyczna. Opisy białych nocy płynnie przechodzą w zupełnie losowe opowiadanie o Norweżce, która w czasie drugiej wojny światowej zakochała się i uciekła od swojego męża i dzieci z Niemcem. Spodziewałam się jakiegoś podsumowania, ale nie.
Inne tego autora.
#84
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipca 10, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, biografia, panowie
- Skomentuj
Początek lat 60 XX wieku, Wielka Brytania. Jeanette pojawiła się w domu Wintersonów, kiedy miała kilka tygodni albo kilka miesięcy, nie wiadomo. Wiadomo było jednak, że jej matka ją oddała i pani Winterson ofiarnie zgodziła się cudze dziecko wychować. O czym przypominała adoptowanej córce na każdym kroku, zwłaszcza gdy ta była krnąbrna lub nieposłuszna. A posłuszeństwo było w domu Wintersonów egzekwowane, posłuszeństwo i bojaźń boża, bo pani W. była gorliwą służką pana w niszowym kościele. I wtedy przychodzi dojrzewanie, a Jeanette informuje matkę, że i owszem, nie pozwala się chłopakom dotykać “tam na dole”, bo jest zakochana w dziewczynie. To skutkuje wyrzuceniem z domu. Wbrew przewidywaniom matki, córka nie idzie do piekła, chyba że epokę thatcheryzmu można tak nazwać, ale dzięki wsparciu dobrych ludzi uczy się i zostaje pisarką.
Dees mi dała, bardzo mi się podobało. I tak, to smutna historia, chociaż z happy endem, ale napisana jest w tak uroczy i lekki sposób, że nie ma czasu na to, żeby się litować nad narratorką, która doskonale umie wychwycić komizm nawet w trudnej sytuacji (zabawa w chowanego w lodówce, demony w lampach, Gertruda Stein w dziale “Humor”, plan spania w samochodzie czy bałwochwalcze acz zabytkowe obrazy powieszone przodem do ściany). Dojrzewanie jest ciężkie, a ograniczona i nie do końca zdrowa na umyśle opiekunka w tym wybitnie nie pomaga, na szczęście jest literatura, w której Jeanette odnajduje sens.
Inne tej autorki:
#57
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maja 10, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, biografia, panie
- Skomentuj
Tak, podchodzę do kolejnych tomów w rytmie pór roku. Nie ma to specjalnego znaczenia, ale daje mi jakieś złudne poczucie osadzenia w kalendarzu, bo kto bogatemu zabroni. Ostatni tom cyklu planuję na lato.
Tym razem zmienia się narracja, chociaż oczywiście są dygresje. Najmłodsze dziecko przyszło przedwcześnie na świat trzy miesiące wcześniej i autor opisuje jeden dzień z życia. O tyle opis jest nietypowy, że w domu nie ma Lindy, ówczesnej żony autora, a niemowlakiem zajmuje się on, starsze dzieci i teściowa. Jak się okazuje i co było przemilczane w poprzednich tomach, żona w ciąży miała nawrót depresji i mimo wsparcia farmakologicznego po urodzeniu dziecka została w szpitalu. Karl Ove opisuje codzienny kołowrotek, który odciąga go od pisania, nie unika wspominania tego, że sytuacja go irytuje i gorzkich słów pod adresem żony, żeby wzięła się i ogarnęła. Jednocześnie widzi, jak bardzo choroba obezwładniła Lindę i jak bardzo nie jest w stanie z nią walczyć. Więc oczywiście - jako czytelniczka - przewracam oczami, czytając dobre rady dla osoby w depresji, ale z drugiej strony ktoś musi zajmować się trójką dzieci i zadbać o to czwarte, a to jest nie do uciągnięcia przez jedną osobę, która do tego powinna pracować. Zaskakująco, ten tom mnie chyba najbardziej wzruszył, a już historia z zapomnianym mlekiem, portfelem i kończącą się benzyną - przerażająca.
Inne tego autora.
#52 (całkiem nieźle jak na kwiecień!)
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwietnia 26, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, biografia, panowie
- Skomentuj
Kontynuacja wywiadu rzeki z Marią Czubaszek, zaczętym w Każdy szczyt ma swój Czubaszek, tym razem ze znacznie większym udziałem Wojciecha Karolaka. Andrus zadaje pytania, Karolak barwnie i elokwentnie opowiada o muzyce, rozwoju artystycznym, podróżach, ludziach, z którymi pracował, chorobie alkoholowej i innych ekscesach w PRL-u, zaś Czubaszek komentuje. Dodatkowo w środku kilka humoresek Czubaszek i sporo rysunków Karolaka. Przemiło się czyta, po kilku dniach już nic nie pamiętam, ale mam sympatyczne poczucie spędzenia czasu z inteligentnymi ludźmi.
Inne tej autorki.
#50
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwietnia 21, 2026
Link permanentny -
Tagi:
panie, 2026, biografia, felietony, panowie -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
Matka, Rosjanka, od zawsze kochająca Francję, planuje precyzyjnie życie swojego syna. Wyjadą do wymarzonego kraju, ona będzie zarabiać, a syn zostanie znanym pisarzem, dyplomatą, medalowym sportowcem, bohaterem i będzie ubierał się u krawców w Londynie. Z takim celem w życiu nie jest łatwo; autor z perspektywy wieku średniego, kiedy już wie, co się udało, a co nie, opowiada o drodze, która doprowadziła go do plaży w Big Sur i na której rozmyśla o swoim życiu i matce. Jak to jest pięknie opisana książka o matce i synu, o nadziei, ambicji i tupecie, który pozwala zubożałej, starzejącej się kobiecie bez perspektyw na przeprowadzenie swoich zamierzeń, mimo że rzeczywistość jest przeciw niej, a do tego w grę włącza się historia przez duże “H”. I nie zamierzam się zastanawiać, czy autor nie pozwolił faktom popsuć jakże pięknej fabuły (a skądinąd wiadomo, że dużo w jego opowieści zostało przemilczane czy nieco podkolorowane), pośmiałam się i wzruszyłam się, jak dawno nie.
Inne tego autora.
#49
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwietnia 19, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, biografia, panowie
- Komentarzy: 1