Więcej o
opowiadania
Sherlocka wzywa stroskany mąż, którego piękna żona (częsty motyw) zaczęła dostawać dziwne listy, zawierające rysuneczki ludzików, tytułowe ”Tańczące sylwetki”. Detektyw odkrywa, że to prosty alfabet, odszyfrowuje wiadomości od przemocowego partnera sprzed lat, ale spóźnia się i mąż ginie w ramionach kochającej żony, która próbuje się zabić, ale nie udaje się jej.
W ”Zniknięciu młodego lorda” ze szkoły dla chłopców znika nastolatek i jeden z nauczycieli. Na prośbę dyrektora szkoły detektyw szuka po śladach zaginionych, znajduje nauczyciela zamordowanego, wbrew woli samego lorda odkrywa też, gdzie jest chłopiec. Intryga zawiera syna z nieprawego łoża, udatne szukanie śladów na bagnach i konia przebranego za krowę.
”Charles Augustus Milverton” to podły szantażysta, którego Sherlock nienawidzi. Przychodzi do niego młoda dama z prośbą o negocjowanie, bo Milverton ma jej krępujące listy miłosne. Oczywiście cwaniak wyśmiewa detektywa, ale ten zaręcza się incognito z jego służącą (cóż, cel uświęca środki, biedna dziewczyna, trudno) i odkrywa, gdzie są dokumenty. Tyle że kto inny wymierza sprawiedliwość, a Sherlock odwraca wzrok i nie donosi policji.
Lokaj ukradkiem czyta ”Rytuał Musgrave’ów”, rodzinną pamiątkę; lord się wścieka i go zwalnia, ale zanim kończy się czas wymówienia, lokaj znika. Znika też jedna z pokojówek, była kochanka lokaja. Sherlock odkrywa, że wiersz w dokumencie był wskazówką do odnalezienia skarbu, co pozwala znaleźć i lokaja.
W historii ”O trzech panach Garrideb” do Holmesa zgłasza się naukowiec o tym nazwisku, który otrzymał propozycję znalezienia jeszcze jednej osoby tak samo się nazywającej, żeby we trzech odebrać spadek od tajemniczego krewnego z Ameryki. Spadku oczywiście nie ma, a chodzi o włam do domu delikwenta.
W historii ”Srebrnego Płomienia” Sherlock używa Watsona jako gumowej kaczuszki - opowiada mu historię zaginięcia konia i zabicia jego trenera. Po analizie śladów doprowadza zaginionego konia na wyścigi oraz wskazuje winnego, nieco tylko obrażając właściciela konia.
W ”Domu pod trzema daszkami” mieszka szacowna wdowa, której syn niedawno umarł. Prosi Holmesa o radę w sprawie oferty sprzedaży domu - ktoś zaoferował dużo pieniędzy nie tylko za dom, ale i za wszystkie rzeczy w nim, również osobiste. Detektyw odkrywa w kufrze po zmarłym synu ostatnią stronę rękopisu powieści, oczerniającego pewną wpływową damę.
W “Abbey Grange” dochodzi do tajemniczego napadu - lord zostaje zabity, lady odnaleziono przywiązaną do krzesła i pobitą, zaś z kredensu zniknęły srebra. Holmes bynajmniej nie wierzy w zeznania lady i służby, że to trójka znanych złoczyńców, a gdy odkrywa szczegóły związku państwa lordostwa (patrz: przemoc małżeńska, alkoholizm), wielkodusznie wybacza zabójcy lorda.
W miejscowości uniwersyteckiej, gdzie akurat nasza para bohaterów przebywa, dochodzi do próby oszustwa - ktoś korzysta z okazji i podgląda treść egzaminu do prestiżowego stypendium. Podejrzani są ”Trzej studenci” mieszkający w tym skrzydle. Detektyw bada wnikliwie ślady i na podstawie rękawiczek wskazuje potencjalnego oszusta. Tu obstawiałam na bardziej pokrętną aferę.
Inne z tego autora.
#73/#11
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek września 20, 2024
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2024, kryminal, opowiadania, panowie
- Skomentuj
Opowiadania są z różnych zbiorów, wspólny mianownik to dostępność w formie audiobooka (lub słuchowiska). W większości geniusz Sherlocka objawia się przy obserwacji, a sprawa wyjaśnia się sama. Watson jest raczej takim kwiatkiem przy kożuchu, testerem teorii Holmesa i dowodem na to, że nawet wyrabiająca się pod wpływem kontaktu z detektywem spostrzegawczość nie wystarcza.
W Kciuku inżyniera młody inżynier przyjeżdża do Eyford, żeby za sowitym wynagrodzeniem zdiagnozować problem z prasą hydrauliczną, używaną podobno do prasowania ziemi foluszniczej w cegły. Na miejscu okazuje się, że niekoniecznie chodzi o cegły, a podczas ucieczki traci tytułowy kciuk. Watson opatruje mu rękę, najpierw oczywiście prowadząc długą i bezładną rozmowę, mimo że pacjent ledwo trzyma się na nogach, a Sherlock odkrywa, gdzie mieścił się budynek z prasą.
Przygoda w Copper Beeches spotkała młodą guwernantkę, która znęcona 120 funtami rocznie, zgodziła się na dziwne warunki - ubieranie w suknie wybrane przez pracodawcę, siedzenie w wybranym miejscu przy oknie i ścięcie pięknych, długich włosów. Sherlock przybywa do Copper Beeches, kiedy dziewczyna odkrywa zamknięty pokój, w którym - co oczywiste - była trzymana osoba, którą nieświadoma guwernantka miała udawać i jego chyba jedynym odkryciem jest zrozumienie, czemu 6-letni podopieczny dziewczyny ma podły charakter.
Gloria Scott była okrętem, na którym w przeszłości znalazł się ojciec przyjaciela Sherlocka. Starszego już mężczyznę odwiedził pewnego dnia zniszczony życiem marynarz i ewidentnie go czymś szantażował, po czym wyjechał do ich wspólnego znajomego. Gdy senior otrzymał tajemniczy list, umarł ze strachu, a w pożegnalnym liście wyjaśnia synowi tajemnicę sprzed lat. Sherlock dzieli się z Watsonem swoimi obserwacjami na temat przeszłości gospodarza - tatuaż, ręce, ciężka laska.
W Przypadku szalonego profesora ponad 60-letni profesor zakochuje się z wzajemnością w młodej dziewczynie, czego jednak nie popiera syn amanta, bo panna jest “zbyt gwałtowna i bezpośrednia” (sic!). Profesor wyjeżdża do Pragi, skąd wraca zmieniony - bardziej gwałtowny, czasem chodzący na czterech kończynach i nagle znienawidzony przez własnego psa. Sherlock dodaje dwa do dwóch i znajduje tajemniczy lek odmładzający, który spowodował przemianę.
Młody nauczyciel ginie na plaży, jego plecy są poznaczone krwawymi szramami. Podejrzany jest jego konkurent do ręki pięknej panny oraz rodzina panny, zirytowania przedłużającym się brakiem oświadczyn. Gdy kolejny nauczyciel po wizycie w zatoczce doznaje takich samych obrażeń i powtarza słowa ”Lwia Grzywa”, Sherlock już wie, co spowodowało śmierć.
Tytułowy Klejnot Mazarina został skradziony Koronie Angielskiej, Sherlock wie, kim jest złodziej, ale nie ma dowodów, więc za pomocą przebieranek zwabia przestępców do swojego gabinetu, daje im ultimatum - więzienie albo zwrot kamienia i pozwala im się bezpiecznie naradzić. Sam oddala do sypialni, gdzie gra na skrzypcach. Tyle że muzyka pochodzi z adaptera, a Holmes sprytnie udaje własną woskową figurę, więc wszystko słyszy.
Praktyka doktora Trevelyana została dofinansowana przez tajemniczego mężczyznę, który został jego Stałym pacjentem. Po odwiedzinach dziwnego duetu - rosyjskiego hrabiego i jego syna, siłacza - pacjent popełnia samobójstwo, ale Sherlock w to nie wierzy i z dowodów dedukuje, że pacjent został zamordowany, a potem okazuje się, że był przestępcą.
Emerytowany kapitan zwany Czarnym Piotrem zostaje zamordowany - ktoś przybił go harpunem do ściany jego męskiej szopy (patrz: mancave). Podejrzany jest młodzieniec, którego ojciec prawdopodobnie został okradziony przez kapitana, ale czujny detektyw odkrywa, że inicjały na kapciuchu z tytoniem pasują nie tylko do zamordowanego.
Traktat Morski został skradziony z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie przepisywał go zaufany siostrzeniec jednego z ministrów. Trochę tajemnica zamkniętego pokoju, trochę trust no-one.
Tajemnicza lokatorka ma straszliwie pokaleczoną twarz i przed nadchodzącą śmiercią wyznaje Sherlockowi swoją tajemnicę: pracowała z mężem w cyrku, mąż zginął w wyniku ataku lwa, a ona została z uszkodzeniami. Okazuje się, że był jeszcze trzeci świadek tego dramatu. Sherlock jest orędownikiem myśli, że pokora w cierpieniu najważniejszą wartością.
Inne z tego autora.
#72/#10
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek września 17, 2024
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2024, kryminal, opowiadania, panowie
- Skomentuj
Tom reklamowany jako dopełnienie cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek, bo w 11 opowiadaniach zawarte są podwaliny historii o rodzinie Sempere, Davidzie Martinie czy złotoustym Ferminie. Niestety, to raczej kwity z pralni, wprawki, z których powstał świat - niektóre historie są na kilka akapitów, niektóre dłuższe. Różnica chyba jest taka, że cykl jest raczej realistyczny, tu zaś ułuda i magia, zwłaszcza nekromancja, jest zwyczajna i akceptowana. Są piękne, dramatycznie krzywdzone kobiety, młody chłopiec zachwycony tajemnicą, przygody Cervantesa i utalentowanego wynalazcy, twórcy labiryntu, który miał uratować bibliotekę w Konstantynopolu, ale nie zdążył. Przyjemna lektura, ale niekoniecznie.
Inne tego autora.
#27
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwietnia 16, 2024
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2024, beletrystyka, opowiadania, panowie, sf-f
- Skomentuj
Tomik 9 opowiadań (meh), ale jednak Groff (yay); opisywany jako debiutancki, ale nie do końca - z debiutanckiego tomu “Delicate Edible Birds and Other Stories” są cztery opowiadania, pozostałe 5 jest nowych. Każde inne, wszystkie w jakimś stopniu o kobietach, niektóre robią wrażenie opartych o istniejące osoby i sytuacje, niektóre - na przykład “Delikatne ptaki jadalne” - są ponurą obserwacją sytuacji, która sprowadza kobietę do roli przedmiotu nawet przez osoby jej bliskie i wydawałoby się, szlachetne. Nie chcę streszczać każdego z opowiadań, od treści ważniejszy jest język i taka umiejętność kreacji świata, że błyskawicznie wciąga i wkłada czytelniczkę w czyjeś życie. I już nieistotne jest, jak historia się kończy, ważne, że dostajemy wycinek czyjegoś życia, czasem z bardzo bliskiej perspektywy jednej osoby, rzadziej z punktu widzenia wszechwiedzącego narratora. Drobne epizody, czasem zupełnie nieistotne, robią klimat - typu ojciec, który zirytowany faktem, że zignorowano go w eleganckim sklepie za granicą, zostawia “na chwilę” żonę z małymi dziećmi i odchodzi na zawsze. Jedynie chyba historia niewygodnego towarzysko związku nauczyciela pływania i chorej na polio córki bogacza, dziejąca się na przestrzeni wielu lat, zostawia takie “no dobra, ale czemu Aliette po śmierci ojca nie zdecydowała się na”; we wszystkich innych czytelniczka nie ma poczucia wyższości czy zdziwienia tym, co się dzieje.
PS Ależ oczywiście że “Fuga” jest o fudze dysocjacyjnej.
PPS Czekam na Groff w dłuższej formie, wiadomo.
Inne tej autorki tutaj.
#20
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marca 31, 2024
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2024, beletrystyka, opowiadania, panie
- Skomentuj
Nie lubię opowiadań, nie lubię opowiadań - powtarzałam sobie, po czym okazało się, że Bator zrobiła całkiem udany crossover powieści i zbioru historii, wiążąc je bohaterami. Każde ma inną narratorkę/narratora, epizodycznie pojawiają się postaci z innych opowiadań, czasem nawet wskakują osoby z innych książek (Violetta przez v i dwa t), przewija się greckie Karpathos czy Wałbrzych. Oczywiście to nie jest tak, że buduje się z tego spójna i wyczerpująca historia z określonym finałem, nie, aczkolwiek oczywiście to już by było mistrzostwo, ale i tak jestem zachwycona, jak można tak zgrabnie stworzyć całą pajęczynę powiązań między z pozoru nieznającymi się ludźmi. Poetka Marianna Polna na zimno planuje swoją śmierć w Szwajcarii, bo nie chce stać się ciężarem dla innych z powodu występującej w rodzinie demencji. Jej przyrodnia siostra, pisarka Ewa Niecała, ucieka do Grecji, a jej mieszkania pilnuje śmiertelnie chora Aldona. W Grecji pozostaje też żona, której mąż zniknął pierwszego dnia wakacji i nikt nie był w stanie go znaleźć. Opuszczone mieszkanie tej pary kupuje marszandka sztuki, która opowiada o tajemnicy malarki A. W najbardziej chyba przejmujących “Trzech i pół godzinach” narratorka, samotna matka dorosłego syna z niepełnosprawnością intelektualną, co tydzień zostawia swoje dziecko opiekunce, Sylwii, a sama - przebrana w drogie ubrania, od których nie odcina metek - szuka idealnego mieszkania dla swojej idealnej rodziny: dorastającego syna, męża-pisarza i siebie, zamożnej kobiety sukcesu. Sylwia wspomina swojego ojca, który wyszedł po karpia i wrócił kilkanaście lat później. Brat Sylwii, któremu nie wiedzie się życiu, trafia do opuszczonego hotelu “Sudety” w Wałbrzychu…
Dees nieco narzeka, ale mnie się bardzo podoba taka zabawa w spostrzegawczość. Nie męczą mnie też powtarzające się motywy magiczne - nadnaturalnie szybko rosnące włosy, ogromny sum-lewiatan czy żółw żywiący się smutkiem, a nie lubię wszak realizmu magicznego. Nostalgiczny, jesienny klimat historii, czasem mających pointę w innym opowiadaniu, wolne tempo narracji i wreszcie bogaty język Bator, wszystko tu się spina. Bardzo dobra książka na jesień.
Inne tej autorki.
#84
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota września 16, 2023
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2023, beletrystyka, opowiadania, panie
- Komentarzy: 1
1953. Cyrus Ott, bogaty amerykański przedsiębiorca, zaprasza swoją dawną ukochaną, Betty i jej męża, Leo, żeby razem z nim założyli w Rzymie anglojęzyczną gazetę. Ten wątek - od założenia do wyparcia przez Internet i upadek prasy drukowanej - łączy ze sobą poszczególne opowiadania o ludziach związanych z gazetą: pracownikach i jednej czytelniczce. I jakkolwiek poszczególne historie są miejscami ciekawe, tak są tylko opowiadaniami i pokazują urywki z życia, chociaż czasem wątki poszczególnych osób się ze sobą przeplatają. Miejscami, bo jest kilka wątków bardziej ogólnoludzkich - radzenie sobie ze śmiercią, starością i poczuciem niepotrzebności, oddaleniem od rodziny, zdradą, pracą w nieprzyjaznym środowisku, niestety reszta jest zwyczajnie nudna, a kilka z historii zwyczajnie przykre w odbiorze (toksyczny kolega po fachu, skrzywdzenie zwierzęcia z zemsty).
#68
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipca 28, 2023
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2023, beletrystyka, opowiadania, panowie
- Skomentuj